Strona główna /
Inne / Radni od podsłuchu – lokalna wersja Sowy & Przyjaciół
04.09.2025

Radni od podsłuchu – lokalna wersja Sowy & Przyjaciół

Radni mysłowickiej Koalicji Obywatelskiej – Joanna Myszka, Marta Górna, Antoni Zazakowny i Dariusz Wendreński – najwyraźniej pomylili salę obrad z knajpą „Sowa & Przyjaciele”. Zamiast zajmować się problemami mieszkańców, zajęli się… nagrywaniem Prezydenta. Oczywiście bez jego zgody, po kryjomu, niczym uczniak, który zamiast odrabiać lekcje, kombinuje jak nagrać nauczyciela na telefon.

Trudno o bardziej żenujący obraz samorządowca niż ten, który zamiast argumentów wyciąga z kieszeni dyktafon. Historia zna takie numery: taśmy Oleksy’ego, Renata Beger z ukrytą kamerą, afera podsłuchowa w warszawskich restauracjach. Za każdym razem efekt był ten sam – wstyd, kompromitacja i utrata zaufania obywateli.

Radni, którzy uciekają się do takich sztuczek, pokazują jedno: brak odwagi, brak klasy i brak szacunku. Bo kto ma rację i argumenty, ten mówi wprost. Kto ich nie ma, ten nagrywa z ukrycia. Mysłowice zasługują na poważną debatę, nie na amatorskie prowokacje rodem z kiepskiego serialu. Nagrywanie prezydenta bez zgody to nie tylko brak kindersztuby, to haniebny proceder, który wpisuje się w najgorsze tradycje polskiej polityki.

Miasto Mysłowice poszukuje kandydatów na stanowisko: Radny-Podsłuchiwacz.

Zakres obowiązków:

  • zamiast czytać dokumenty i przygotowywać się do sesji – włączać nagrywanie;
  • zamiast rozmawiać twarzą w twarz – chować mikrofon w kieszeni;
  • zamiast mieć argumenty – liczyć na „sensację” z ukrycia;
  • zamiast pracować dla mieszkańców – produkować „taśmy prawdy” rodem z kiepskiego serialu.

Wymagania:

  • brak odwagi cywilnej;
  • brak kindersztuby;
  • chęć powtarzania haniebnych praktyk znanych z afer: taśmy Oleksy’ego, Renata Beger, Sowa & Przyjaciele;
  • zdolność do kompromitowania nie tylko siebie, ale i całego samorządu. 


Oferujemy:

  • powszechny wstyd;
  • utratę zaufania społecznego;
  • miejsce w podręczniku pt. „Jak nie uprawiać polityki lokalnej”;
  • wieczną łatkę „radnego z dyktafonem”. 


Uwaga!
 To stanowisko nie przewiduje pracy dla dobra miasta. Liczy się tylko rozgrywka polityczna i tania sensacja. Kandydaci, którzy zamiast mikrofonu wolą merytoryczne argumenty, niestety się nie kwalifikują.