Strona główna /
Inne / Kolejne popisy mysłowickiego KO
22.04.2026

Kolejne popisy mysłowickiego KO

Podobno w polityce liczą się emocje. Radni Koalicji Obywatelskiej chyba za bardzo wzięli sobie to powiedzenie do serca. W myśl zasady „Im gorzej, tym lepiej” kreślą katastroficzny obraz Mysłowic. Co gorsza czynią to kosztem mieszkańców, a zwłaszcza tej najsłabszej części. Kosztem osób chorych, niepełnosprawnych i potrzebujących. Jak Wam K* nie wstyd!

Nie ma tygodnia, by lokalni politycy nie starali się odwracać kota ogonem, manipulować lub po prostu bezczelnie kłamać. Jeszcze w kampanii wyborczej były dwie konferencje prasowe sygnowane przez działaczy tej partii, podczas których delikatnie rzecz biorąc mijali się prawdą. Wpierw pod nieczynną kopalnią Mysłowice. – Miasto nie otrzyma żadnego finansowego wsparcia – głosiło przesłanie spotkania. Tymczasem za chwilę startuje kolejny etap rewitalizacji tego miejsca – budynku dawnego laboratorium.

Kolejne popisy KO odbywały się już w temacie odpadów. To nic, że działacze tej partii milczą nt. przywozu trucizn do naszego miasta. Wszak zgody wydawał ich dobry kolega prezydent Edward Lasok. Partyjniakom z KO nie podobało się, że Dariusz Wójtowicz pozyskał środki na wywóz i co więcej doprowadził go do szczęśliwego finału. – Miasto będzie musiało zwrócić całą dotację, blisko 100 milionów – straszyła na konferencji kandydatka KO na prezydenta – Dorota Konieczny-Simela.

To właśnie strachem i graniem na najniższych emocjach chcą ugrać najwięcej działacze KO. Doskonałym przykładem jest temat hali sportowej przy Szkole Specjalnej. Radni KO kosztem społeczności szkoły, kosztem rodzin niepełnosprawnych dzieciaków prowadzili wojnę z obecnym prezydentem. „Hala nie powstanie, Wójtowicz kłamie”. Na szczęście te brednie znów okazały się nieprawdą. Oddana niedawno do użytku hala cieszy dzieci, nauczycieli i rodziców. Co ciekawe radni KO pojawili się na oficjalnym otwarciu obiektu – jednak głównym tematem ich rozmów w tym dniu, było obsceniczne naśmiewanie się z prezydenta. Za zszargane nerwy i zdrowie rodziców nie przeprosili.

I właśnie o zdrowie chodzi w tym wszystkim najbardziej. Nikomu innemu jak właśnie rządzącym z politykami KO na czele zawdzięczamy tragiczną sytuację w służbie zdrowia. Miliardowe braki w budżecie NFZ, tragiczna sytuacja szpitali powiatowych, strach pacjentów to stan obecny. Samorządy stają przed trudnym zadaniem utrzymania placówek. Nie inaczej jest w Mysłowicach. Władze prowadzą szereg rozmów z przedstawicielami ministerstwa zdrowia, władz wojewódzkich, wreszcie z innymi szpitalami, w celu ratowania Szpitala nr 2. Co w tym czasie robią lokalni działacze KO? Czy wspierają władze miasta, wszak to ich ludzie w Warszawie decydują o być albo nie być służby zdrowia… Radni KO straszą mieszkańców likwidacją szpitala. Gdy otworzymy ich, ziejące jadem media, dowiemy się, że Wójtowicz jednoosobowo zamyka Szpital nr 2, a pacjentów przenosi do Jaworzna, Sosnowca albo na Marsa. Takie tezy oczywiście nie mogą przejść bez echa. Mieszkańcy zaczęli realnie bać się o swoje zdrowie i życie. Dla niskich politycznych pobudek radni KO są w stanie grać nawet ludzkim zdrowiem. Czy naprawdę nie ma im wstyd?

– Nie podjęliśmy żadnych decyzji w temacie przyszłości szpitala. Zresztą ostateczna decyzja należy do radnych rady miasta. Szukamy rozwiązań i rozmawiamy ze wszystkimi. Szpital nie zostanie zamknięty – mówi wyraźnie prezydent Wójtowicz.