Czokajło wróć... bo Co Tydzień upada!

09 kwietnia 2019

Drukuj artykuł
Kategoria:
Komunikaty

Po jesiennych wyborach lokalnej „gadzinówce” skończyły się miejskie frukty. Skończyła się też umowa na 42 tysiące złotych podpisana w 2018 roku przez Urząd Miasta. Skończyły się zlecenia z miejskich spółek i jednostek organizacyjnych. Przez paskudne i napastliwe teksty Haska nie jest mile widziana nawet w swoim środowisku. Starsza kobieta pewnie liczyła na kolejne zlecenia z miejskiego budżetu, a dostała figę z makiem!

Co ciekawe, choć poprzedni włodarz Edward Lasok przez lata mocno wspierał tygodnik Haskiej, to dyspozycyjna redaktor postanowiła wbić mu przysłowiowy nóż w plecy, opowiadając się w ostatniej kampanii po stronie Wojciecha Króla, którego ogłoszenia do dzisiaj figurują w tej gazecie.

Brakuje natomiast już ogłoszeń m.in. z Zakładu Oczyszczania Miasta. Poprzedni prezes Czokajło wspierał ogłoszeniami redaktor Haską. Może nie były to porażające kwoty, ale grosz do grosza...

Nic zatem dziwnego, że dziś tuba wyborcza Platformy Obywatelskiej w postaci Co Tydzień wzywa na pomoc hojnego prezesa – Czokajło wróć! – krzyczy na łamach gadzinówki Haska. Grażyna płacząc nad swoim marnym losem, ściągnęła kłopoty na głowę byłego prezesa ZOMM, którego działalnością i wynagrodzeniami zaczęli się interesować mieszkańcy.

Z pewnością sam prezes również chciałby powrotu, ale zbyt mocno uwikłał się w pewne układy i czar prysł!

Warto zwrócić uwagę na to, że uposażenie pana prezesa było zastanawiająco „bogate” jak na mysłowickie warunki ekonomiczne.
Łączna kwota, którą dostał za miniony rok, wraz z odszkodowaniami, wyniosła ponad 400 tys. złotych! To szokuje i zastanawia, dlaczego tak sowicie obdarowano prezesa miejskiej spółki. O tym Haska nawet nie wspomniała, bo jej rzetelność w działaniu przypomina wesołą propagandę PRL.

Prócz wynagrodzenia na poziomie 17 tys. zł miesięcznie na tak pokaźną sumę złożyły się jeszcze: premie, ekwiwalenty za urlop i odszkodowanie za zakaz konkurencji, ale o szczegółach napiszemy niebawem.

Uwaga! Ten ostatni punkt kosztuje miasto blisko 100 tys. złotych! To niebywałe, że w mieście, w którym funkcjonuje tylko jedna spółka komunalna formułuje się tak horrendalne finansowo zapisy związane z zakazem konkurencji.

W obliczu tych faktów chyba już nikogo nie dziwi płaczliwy ton dyspozycyjnej redaktor, która do dzisiaj nie może się otrząsnąć z porażki swojego pupila Wojciecha Króla. Obcięta kasa boli, więc tocząca się piana z ust Grażyny przestaje dziwić obserwatorów medialnego cyrku.

Tydzień w tydzień Haska w porozumieniu z grupą radnych związanych z posłem PO dokłada w upadającej gazecie nowemu prezydentowi Mysłowic. Nienawiść płynąca z jej głowy sięga absurdu.

Czy robi to dlatego, bo w gazecie brakuje miejskich ogłoszeń? To pytanie dajemy pod rozwagę naszym czytelnikom.

O Autorze

Redakcja

Inne posty tego autora

gazeta_myslowicka logo-tvmyslowice